Rzeszów „pozazdrościł” stolicy? Nowy prezydent zamknął ulicę, żeby stworzyć „strefę relaksu”. Mieszkańcy nie kryją wściekłości

fot. Twitter / Konrad Fijołek

Świeżo wybrany prezydent Rzeszowa Konrad Fijołek podjął decyzję o zamknięciu jednej z ulic w centrum miasta, aby stworzyć na niej tzw. „strefę relaksu”. Łatwo odnieść wrażenie, że pomysł jest wzorowany na decyzji Rafała Trzaskowskiego, który wydał blisko milion złotych na podobną „instalację” w Warszawie.

Prezydent Rzeszowa Konrad Fijołek, związany dotychczas ze środowiskami lewicowymi, zdecydował o zamknięciu (na razie na tydzień) jeden z ulic w centrum miasta. Głównym celem jest ograniczenie na tym odcinku ruchu samochodów i stworzenie tam kolejnego miejskiego deptaka. Na ulicy postawiono donice z kwiatami, drewniane leżaki, a także palety, które mają pełnić rolę stolików.

Już na pierwszy rzut oka widać, że „instalacja” jest wzorowana na warszawskiej „strefie relaksu”, która kosztowała mieszkańców stolicy bagatela 920 tysiące złotych. Oprócz kosztów, szokuje też fakt, że miejsce, które miało być enklawą zieleni, jest całe… zabetonowane. I choć faktycznie nie ma tam samochodów, to zieleni również nie ma zbyt wiele. Co ciekawe, pomysłodawcą projektu jest prezydent stolicy Rafał Trzaskowski, który w kampanii mocno wspierał Konrada Fijołka.

Z pomysłu nowego prezydenta Rzeszowa nie są zadowoleni mieszkańcy, którzy zastanawiają się, jak w będzie wyglądał przejazd pojazdów służb ratunkowych. „Jakoś mnie to nie zachwyca. Jak będzie musiała karetka dojechać do chorego, to będzie miała niemały problem” – pisze pani Magdalena na jednej z grup facebookowych. „Parę drzew w donicach na środku w sumie brzydkiej ulicy… Już niechby sobie te auta tam stały” – dodaje inna mieszkanka Rzeszowa.

Źródło: CzytajRzeszow.pl