Posłanka Lewicy zapewnia, że „żadne dziecko nie jest nielegalne”. Internauci pytają o dzieci nienarodzone i zarzucają jej hipokryzję

Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, fot. Wikimedia

Posłowie tzw. „totalnej opozycji” chętnie biorą udział w prowokacji urządzonej przez białoruski reżim Aleksandra Łukaszenki. Do chóru obrońców kilkorga dzieci koczujących na granicy dołączyła posłanka Lewicy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.

Na granicy polsko-białoruskiej koczuje grupa imigrantów, przywieziona na miejsce przez białoruskie służby specjalne. Tzw. „totalna opozycja” utyskuje nad losem perfidnie wykorzystywanych do wojny hybrydowej obywateli krajów arabskich, którzy stali się narzędziem w ręku Aleksandra Łukaszenki.

Ostatnio w ośrodku dla uchodźców pojawiło się kilkoro dzieci, które są przez posłów KO i Lewicy wykorzystane do ataków na rząd, straż graniczą, a także tych, którzy domagają się uszczelnienia granic. Część polityków tzw. „totalnej opozycji” chciałoby wpuszczać do naszego kraju imigrantów podających się za uchodźców wojennych, i to bez żadnej procedury weryfikacyjnej.

Do grona obrońców imigrantów należy posłanka Lewicy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, która zamieściła wpis o następującej treści: „Żadne dziecko nie jest nielegalne! Apeluję do MSWiA o uchylenie rozporządzenia zezwalającego na tzw. „push-backi”, a minimum o natychmiastowe wyłączenie z rozporządzenia rodzin z dziećmi. Bezpieczne państwo chroni dzieci – nie wywozi je do lasu„. Polityk dodała do wpisu powielane wielokrotnie zdjęcia arabskich dzieci koczujących w ośrodku dla uchodźców.

Internauci wytknęli jej hipokryzję. „A dziecko które jeszcze przebywa w łonie matki? Legalne czy nie?” – pytał jeden z nich. „No chyba, że to nienarodzone – takie można wyabortować” – napisał inny użytkownik. „Łukaszenko wykorzystuje dzieci, a Pani gra w jego grze. Taka jest prawda” – dodał kolejny komentujący.

Źródło: Twitter / A.Dziemianowicz-Bąk