Polityk PiS wyłudził 25 tys. zł z kasy GIOŚ? Marek Surmacz broni się, że to „intryga Ziobry, SB i WSI”

Marek Surmacz, fot. Prezydent.pl

Marek Surmacz miał wyłudzić ponad 25 tys. z kasy Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska, w którym pracował, poprzez podanie nieprawdziwych informacji o stażu zawodowym. Polityk PiS pieniądze zwrócił, ale to nie kończy sprawy.

Od lipca do września 2021 r. Surmacz pełnił obowiązki zastępcy Głównego Inspektora Ochrony Środowiska (GIOŚ). Jak donosi portal Wirtualna Polska, rozpoczynając pracę jako pełniący obowiązki zastępcy GIOŚ, podał nieprawdziwe informacje dotyczące swojego stażu pracy zawodowej. W ten sposób otrzymywał dodatek, który mu się nie należał. Dostał też nagrodę uzależnioną od stażu pracy.

Biuro prasowe GIOŚ potwierdziło, że sprawa miała miejsce. Państwowa instytucja wystąpiła o zwrot kwoty ponad 25 tys. nadpłaconego wynagrodzenia. Polityk PiS pieniądze zwrócił, ale sprawą zajmuje się prokuratura, ponieważ jako ważny urzędnik państwowy pobierał nienależne mu pieniądze.

Pytany przez dziennikarzy Wp.pl, jak odbiera zawiadomienie do prokuratury w swojej sprawie, stwierdził, że jest przekonany, iż stoi za tym rozgrywka polityczna, a  za jego pożegnaniem z GIOŚ stoi minister Zbigniew Ziobro. Dodaje też, że nagonka to efekt jego aktywności sprzed lat. Jak sam mówi o sobie, jest „esbekożercą”, bo był członkiem komisji weryfikacyjnej ds. Służby Bezpieczeństwa, a także pracował przy likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych

Marek Surmacz był w przeszłości wiceszefem MSWiA. „Zasłynął” tym, że wydał policjantom z komisariatu kolejowego we Wrocławiu polecenie dostarczenia hamburgerów podróżującej pociągiem wiceminister pracy i polityki społecznej Elżbiecie Rafalskiej. W 2015 r. Rafalska powołała go na stanowisko komendanta głównego Ochotniczych Hufców Pracy. W grudniu 2021 został zastępcą prezesa KRUS.

Źródło: wp.pl