Ojciec polskiego skoczka wieszczy spisek w naszej kadrze. „W sztabie szkoleniowym jest szpieg!”

Zdjęcie ilustracyjne, fot. Wikimedia

Rafał Kot, ekspert TVP Sport, a prywatnie ojciec naszego skoczka Macieja Kota, uznał, że doktor Harald Pernitsch, który jest jednym z najważniejszych ogniw polskiego sztabu szkoleniowego, działa na szkodę naszej kadry.

Kot w rozmowie z Filipem Kołodziejskim z TVP Sport, mówił o tym, co można poprawić w kadrze przed przyszłym sezonem – Według mnie sztab szkoleniowy za mało trenował z zawodnikami pomiędzy zawodami. Szczególnie chodzi o zawodników, którzy odstawali od naszej czwórki liderów. Z ciekawości rozmawiałem z osobami ze sztabu. Mieliśmy świetnie przygotowane obiekty w Szczyrku, Wiśle, Zakopanem. I co? Cały czas zawodnicy tłukli ćwiczenia na siłowni i sali gimnastycznej. Skoków brak. Wyjaśnili mi to. Plany treningowe robi i przesyła im doktor Harald Pernitsch – relacjonuje ojciec naszego skoczka.

Zaraz potem Kot bezpośrednio zaatakował członka sztabu, którego do pracy w Polsce ściągnął Stefan Horngacher, kiedy był jeszcze trenerem Polaków. Po odejściu Horngachera do reprezentacji Niemiec, PZN za wszelką cenę postanowił zatrzymać u siebie Pernitscha. Kot uważa jednak – tak wynika z wywiadu – że jest on szpiegiem w polskiej kadrze.

Doktor trochę mi podpadł. Trzeba dodać jednak jego historię. Został ściągnięty na wyraźne życzenie Stefana Horngachera. Był jego bardzo dobrym znajomym. Zgodził się pracować z Polską. Miał świetne relacje ze Stefanem. Odnosiliśmy największe sukcesy w historii. Potem jednak Horngacher odszedł trenować „do domu”, a Pernitsch został. Teraz tak… Co on będzie działał przeciwko przyjacielowi? Dla mnie była tu trochę „piąta kolumna Pernitscha” – wypalił Rafał Kot.

Do sprawy odniósł się Adam Małysz, dyrektor koordynator ds. skoków narciarskich i kombinacji norweskiej w Polskim Związku Narciarskim. – Horngacher chciał, żeby doktor z nim pracował, ale nie zgodzili się na to Niemcy. Opowiadanie, że Pernitsch robi krecią robotę, nie jest fair. Ta wypowiedź po prostu mnie zszokowała. Jeżeli Rafał Kot chciał powiedzieć coś, co nas zbulwersuje, to na pewno mu się to udało. Nikomu to nie pomogło, a na pewno nie pomaga Maćkowi (jego synowi – przyp. red.), który jest w tej kadrze i powinien stosować się do zasad i reguł w niej panujących. Jeżeli Rafał chciał się dowiedzieć, co się dzieje w kadrze, to mógł zadzwonić do mnie – przyznał były skoczek.

Źródło: TVP Sport, Onet.pl