Nie żyje Artur „Waluś” Walczak. Kilka tygodni temu został znokautowany na gali PunchDown

Artur Walczak, fot. Wikimedia

Nie żyje były strongman Artur Walczak. Mężczyzna znokautowany na gali PunchDown, czyli zawodach slapfightingu. Popularny „Waluś” przez ostatnie tygodnie przebywał w śpiączce, miał krwiaka mózgu.

Artur „Waluś” Walczak brał udział w gali PunchDown, czyli zawodach polegających na uderzaniu się przez rywali otwartą dłonią po twarzy. Po ciosie od Dawida Zalewskiego, były strongman w stanie krytycznym trafił do szpitala. Lekarza zdiagnozowali u niego krwiaka mózgu.

Sportowiec został wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej. Niestety, przez kilka tygodni nie udało się go z niej wybudzić. Informacje o jego śmierci przekazał między innymi jego przyjaciel raper Piotr Witczak, znany jako Bonus BGC. „Do końca wszyscy wierzyliśmy… Mam nadzieję , że tam będzie Ci lepiej niż tu… Świat się kończy. Będzie mi Cię brakowało” – napisał Witczak.

Artur Walczak miał 46 lat. Pochodził z Gniezna, brał udział w zawodach dla strongmenów. Stoczył też trzy walki MMA. Przez kilka lat był również żołnierzem Wojska Polskiego.

Źródło: o2.pl