Listonosze zapowiadają strajk. Chcą rozstawić miasteczko protestacyjne obok kancelarii premiera

fot. Pixabay

Listonosze pracujący w Poczcie Polskiej domagają się podwyżek. Jeśli we wtorek nie dojdzie do porozumienia z zarządem państwowej spółki w sprawie wzrostu wynagrodzeń, to ruszą przygotowania do referendum strajkowego.

Jak donosi dziennik „Rzeczpospolita”, związki zawodowe działające w Poczcie Polskiej grożą strajkiem, jeśli państwowa spółka nie zdecyduje w sprawie podwyżek wynagrodzeń. Prezydium Komisji Międzyzakładowej NSZZ Solidarność Pracowników PP zapowiedziało, że w przyszły poniedziałek rozstawi pod kancelarią premiera miasteczko protestacyjne, takie jakie znamy m.in. z protestu medyków.

Poczta Polska notuje coraz gorsze wyniki finansowe. W 2020 r. spółka zmniejszyła przychody o 5 proc. i wygenerowała aż 119 mln zł straty. To efekt tego, że w Polsce wysyłanych jest coraz mniej tradycyjnych listów. Od maja 2017 r. do lipca 2021 r. liczba korespondencji spadła o ponad 31 proc.

Ponad 70 proc. placówek Poczty Polskiej utraciło rentowność. Spółka zmaga się z problemem z pracownikami. Z jednej strony w spółce jest przerost zatrudnienia, a z drugiej w wielu urzędach pocztowych brakuje rąk do pracy, m.in. w wyniku plagi absencji chorobowo-urlopowej. Firmy nie stać na podwyżki, choć zarobki są na poziomie płacy minimalnej.

Źródło: rp.pl