Krzysztof Stanowski nazywa „debilami” ludzi, którzy chcą protestować przeciwko polityce cenowej PKN Orlen. Koncern to jego partner biznesowy

Krzysztof Stanowski, screen z YouTube / Kanał Sportowy

W sobotę w całej Polsce odbędą się protesty kierowców pod hasłem „Blokujemy Orlen”. To nie spodobało się celebrycie Krzysztofowi Stanowskiemu, który nazwał uczestników „debilami” oraz „tumanami”.

Ceny litra benzyny przekroczyły już w wielu miejscach 8 zł. Kierowcy z całej Polski zapowiadają na sobotę manifestacje na stacjach Orlenu przeciwko rekordowym cenom paliw, które wynikają z rekordowych marż, jakie państwowy koncern narzuca detalistom. „Protestujący mają zebrać się pod wybraną przez lokalnego organizatora akcji stacją paliw sieci Orlen, a następnie utworzyć ‚sztuczną’ kolejkę do dystrybutorów, aby przez określony czas blokować sprzedaż paliw” – wyjaśniają organizatorzy akcji, której szczegóły są dostępne na stronie BojkotujemyOrlen.pl.

Oddolna inicjatywa Polaków nie spodobała się Krzysztofowi Stanowskiemu, właścicielowi portalu Weszło. „Trzeba być naprawdę skończonym debilem, aby blokować stacje benzynowe, utrudniać ludziom poruszanie się i pracę, w ramach „protestu”. Jeszcze zablokujcie dostęp do sklepów, bo wam cena czereśni nie pasuje. Jprd, skąd się takie tumany biorą…” – napisał celebryta.

Internauci od razu przypomnieli, dlaczego celebryta tak bohatersko broni PKN Orlen. Otóż państwowa spółka to wieloletni partner biznesowy Stanowskiego. W 2019 roku Grupa Weszło w partnerstwie z Orlenem uruchomiła serwis internetowy KierunekTokio.pl. Z kolei przed Igrzyskami Olimpijskimi dziennikarz we współpracy z PKN Orlen wydał magazyn „Orły. Tokio 2020”. Gazeta była dostępna wyłącznie na stacjach Orlenu, a do ich zakupu w specjalnym spocie namawiał sam Stanowski.

Źródło: Twitter / Krzysztof Stanowski, Press.pl, o2.pl