Kolejny w ostatnich tygodniach seksskandal z udziałem księdza. Dyrektor Caritas jednej z diecezji miał składać mężczyźnie propozycje ostrego seksu

Ks. Łukasz Gołębiewski, screen z YouTube / lucON

Ujawniono kolejny seksskandal z udziałem duchownego. Ks. Łukasz Gołębiewski miał poprzez jedną z aplikacji dla gejów składać konkretne propozycje seksualne 24-letniemu Sebastianowi. Ksiądz zaprzecza zarzutom, ale nie zgłosił sprawy na policję.

Bulwersującą sprawę opisała we wtorek „Gazeta Wyborcza”. Dziennikarze ujawnili fragment korespondencji między młodym mężczyzną a duchownym. „Sebastian: – Będzie ostro jak się spotkamy. Ks. Łukasz Gołębiewski: – Oj tak. Bardzo bym chciał. Sebastian: – Tylko żeby moja dziura to wytrzymała. Ks. Gołębiewski: – Cudowny” – brzmi dialog opublikowany przez dziennik.

Ks. Łukasz składał mi różnorakie propozycje seksualne. Wyznawał, że był już w kilku gejowskich związkach i szuka kolejnego – powiedział pan Sebastian, który zgłosił sprawę dziennikarzom „GW”. Ks. Łukasz Gołębiewski to kapelan biskupa Antoniego Pacyfika Dydycza, jego były sekretarz, a obecnie dyrektor Caritas diecezji drohiczyńskiej.

Doniesienia o skandalu trafiły w pierwszej połowie czerwca do biskupa drohiczyńskiego Piotra Sawczuka. Hierarcha w rozmowie z „GW” powiedział, że ksiądz Gołębiewski zaprzeczył i złożył nawet pisemne oświadczenie w tej sprawie, twierdząc, że ktoś się pod niego podszywa. „Poprosiłem, żeby mi na to dostarczył jakiś dowód, żeby zgłosił to na policję, albo może żeby wystąpił o weryfikację do sieci komórkowej. Do tej pory tego nie zrobił. Sprawa nie jest zamknięta, jest w trakcie rozpatrywania przeze mnie” – powiedział bp Sawczuk cytowany w artykule.

Korespondencja duchownego z panem Sebastianem to niejedyny skandal w polskim Kościele, jaki w ostatnim czasie ujawniła „Gazeta Wyborcza”. Niedawno dziennik opublikował wiadomości, które rzecznik białostockiej kurii ks. Andrzej Dębski pisał na Messengerze do internautki. Były tam propozycje natury seksualnej. Oferował jej seks w gabinecie metropolity.

Źródło: „Gazeta Wyborcza”