Jest wyrok w sprawie śmierci Ewy Tylman. Sąd ponownie zdecydował o losie oskarżonego Adama Z.

Ewa Tylman, fot. archiwum

Sąd Okręgowy w Poznaniu ogłosił wyrok w głośnej sprawie śmierci Ewy Tylman. Podejrzany o morderstwo Adam Z. został uniewinniony w ponownym procesie.

Według prokuratury, 23 listopada 2015 r. Adam Z. zepchnął Ewę Tylman ze skarpy, a potem nieprzytomną wrzucił do wody. Za ten czyn groziło mu 25 lat więzienia lub dożywocie. W kwietniu 2019 r. Sąd Okręgowy w Poznaniu uznał, że mężczyzna nie zabił kobiety i uniewinnił go od zarzutu zabójstwa z zamiarem ewentualnym. W styczniu 2020 r. Sąd Apelacyjny w Poznaniu uchylił wyrok sądu pierwszej instancji i skierował sprawę do ponownego rozpoznania.

Dziś zapadł wyrok w ponownym procesie. Sąd Okręgowy w Poznaniu zdecydował, że Adam Z. jest niewinny. – W przedmiotowej sprawie brak jest wystarczających dowodów. Nie ma też dowodów, że oskarżony przyczynił się do tego, że Ewa Tylman znalazła się w rzece – powiedział sędzia Łukasz Kalawski. – Nie można wykluczyć, że Ewa Tylman znalazła się w wodzie bez udziału osób trzecich – dodał.

Sąd nie uznał również winy oskarżonego w sprawie nieudzielenia pomocy poszkodowanej. – Analizując materiał dowodowy, zwrócono uwagę na dwie kwestie. Pierwsza to twierdzenie, że podejrzany widział, jak Ewa Tylman znalazła się w rzece i dalej została porwana przez nurt. Druga sprawa to nerwowe działanie oskarżonego, choćby wykonywanie licznych rozmów telefonicznych. W ocenie sądu te dowody nie były wystarczające, by przypisać mu zarzut o nieudzielenie pomocy – wyjaśnił.

Andrzej Tylman, ojciec poszkodowanej, mówił w trakcie swojej mowy końcowej, że po ponad 6 latach od tego tragicznego zdarzenia nadal nie wie, co się dokładnie stało z jego córką tamtej nocy. Swoją hipotezę odnośnie śmierci kobiety dziennikarz śledczy Janusz Szostak zawarł w swojej książce „Urwane ślady”. Według niego winnym śmierci Ewy Tylman może być jej były partner.

Źródło: Onet.pl