Bezdomny okradł kościół na Mokotowie. Myślał, że wziął pieniądze. Grubo się przeliczył

fot. Pexels

56-letni bezdomny okradł kościół na warszawskim Mokotowie, mimo dużej pomocy ze strony duchownych. Wspierano go materialnie, dawano mu jedzenie, leki i inne niezbędne rzeczy. Mężczyzna był przekonany, że wziął pieniądze. Okazało się, że zamiast tego ukradł jedynie pęk kluczy do kościelnych pomieszczeń.

Bezdomny mężczyzna często był w parafii Św. Andrzeja Boboli przy ul. Rakowieckiej i dobrze znał pomieszczenia parafialne. Zauważył, że za każdym razem siostra zakonna niesie ze sobą skórzaną saszetkę. Był przekonany, że są w niej pieniądze. Pewnego dnia siostra zorientowała się, że saszetka zniknęła.

Powiadomiła więc proboszcza. Dwudniowe poszukiwania nic nie dały, dlatego duchowny zdecydował się przejrzeć monitoring. Wtedy okazało się, że 56-latek skorzystał z okazji i zabrał sakwę. W środku zamiast pieniędzy był jednak jedynie pęk kluczy do kościelnych pomieszczeń. – Na monitoringu było widać znanego duchownym mężczyznę, który wchodzi do pomieszczenia, gdzie znajdowała się saszetka z około trzydziestoma kluczami, a następnie wychodzi z wypchaną kurtką – poinformował podkom. Robert Koniuszy z komendy policji na Mokotowie. 

Zszokowani duchowni zgłosili sprawę na policję. Okazało się, że w przeszłości mężczyzna był karany. Przyznał się do popełnionego przestępstwa. Został zatrzymany i usłyszał zarzuty. Grozi mu nawet do 5 lat więzienia.

Z uwagi na to, że bezdomny działał w warunkach recydywy, jego kara może wzrosnąć jeszcze o połowę.

Źródło: se.pl